Azjatycka kultura na wybiegu

– Była kiedyś sytuacja, że dziewczyny z Polski trafiły do więzienia, bo castingi są w Chinach nielegalne. Pracujesz na wizie turystycznej. – mówi Gabriela Bujak, która kończąc 18 lat wyjechała jako modelka na kontrakt do Azji.  Po powrocie udała się na dalekowschodnie studia azjatyckie z językiem chińskim na Uniwersytecie Jagiellońskim – teraz opowiada nam o swojej przygodzie.

230941_1663799483839_6973367_n
archiwum prywatne

13m2201p03-768x1024
archiwum prywatne

Dlaczego europejska uroda jest tak populara w Chinach? Czytałam w książce jednej z polskich modelek, że chińska agencja była gotowa zapłacić za nią fortunę? Co sprawia, że Azjaci chcą oglądać na wybiegach zachodnie kobiety?

Wydaje mi się, że to po prostu geny. Azjatki mają podobny układ twarzy – kości policzkowe, identyczny układ nosa. Europejki się wyróżniają – białe, wysokie kobiety, a blondynki to już w ogóle są dla Azjatów perełkami.

12524254_1675684112697052_3394985674817498902_n
archiwum prywatne

Chinki z natury nie są takie wysokie – nawet w żartach często zwraca się uwagę na niski wzrost Chińczyków.

Zdarzają się też wysokie azjatyckie modelki, jednak główną cechą wspólną Chinek na wybiegu jest to, że są bardzo, bardzo chudziutkie.

A jak się współpracuje z Azjatkami? Jakie one są?

Na pewno jest duża konkurencja wśród modelek – wyobraź sobie, ilu jest Azjatów, albo samych ludzi mieszkających w Chinach. U nas było 60 dziewczyn, a u nich 260 – a tak naprawdę one są podobne mimo wszystko. Bardzo, bardzo szczuplutkie, po osiemdziesiąt kilka centymetrów w biodrach.

Co obiecują agencje modowe przed wyjazdem do Chin?

No wiadomo – zarobki. Chociaż to nie jest w cale takie pewne, że się dużo zarobi, szczególnie, kiedy jedziesz na kontrakt. Są gwaranty, ale to się zdarza rzadko. Na pewno obiecują fajną przygodę.

225467_1675137247276_2634541_n
archiwum prywatne

W takim razie jak te obietnice realizowane?

Jest to ciekawe doświadczenie. Na pewno jest dużo castingów. Praca od rana do nocy. To jest bardzo męczące, tylko się wydaje, że nie. Tyle dziewczyn w jednym miejscu, w jednym aucie, korki uliczne, dużo samochodów. W Chinach mieliśmy kierowcę, który nas woził, bo tam mało osób mówi po angielsku.

Tylko z nim poruszałaś się po Chinach?

Generalnie tak, w Hongkongu było nieco inaczej. Tam angielski to akurat international language, więc nie było problemu z poruszaniem się – mogliśmy sami wsiąść do metra i było bezpiecznie. Natomiast pozostałe części Chin to inna bajka. Nie dość, że mało osób mówi po angielsku – nawet w takim Pekinie, a to przecież duże miasto – to także w komunikacji miejskiej nie ma tabliczek w tym języku. Łatwo byłoby się zgubić.

Jakie specjalne wymagania musiałaś spełnić, żeby się tam dostać? Oprócz rekrutacji do agencji w Polsce, na postawie odpowiedniej figury, tego jak się prezentujesz, czyli takich rzeczy stricte pod pracę modelki.

Wiza na pewno – do Azji jest ona konieczna – ale z reguły załatwia ją agencja i trwa to parę dni.

A język?

Angielski musiałam znać. Oni zawsze sprawdzają w agencji w Polsce, jak mówisz. Chociaż w Chinach spotkałam też dziewczyny, które bardzo mało mówiły po angielsku – na przykład Rosjanki – cos w stylu Kali jeść, Kali pić.

A do agencji matki w Polsce jak trafiłaś?

Oni zazwyczaj Cię znajdują, albo na Maxmodels, albo ktoś Cię zaczepi na ulicy. Potem idziesz na wizytę, robią Ci fotki, w stroju kąpielowym, są polaroidy, naturalne zdjęcia, jest nagrywany filmik.

gab 48445
archiwum prywatne

Jak to się stało, że pojechałaś akurat do Azji? Dlaczego Chiny?

Najpierw byłam w Mediolanie, kiedy byłam trochę młodsza – jeszcze w gimnazjum. Potem poszłam do liceum i jak skończyłam 18 lat wróciłam do agencji no i poleciałam. Azja – inny świat.

Czyli chciałaś poznać w ten sposób orientalną kulturę?

Tak, taką miałam możliwość. Azja marzyła mi się bardziej niż Europa.

Pewnie dlatego wybrałaś taki kierunek studiów? Poszłaś na studia azjatyckie dalekowschodnie z językiem chińskim. Czy impulsem do tego był właśnie wyjazd jako modelka do Chin?

Tak, dokładnie (śmiech). Myślę, że chciałabym tam wrócić. A znajomość języka dużo ułatwia.

Jak wygląda profesjonalizm na chińskim wybiegu? Czy też można go określić mianem „made in China” czy może wręcz przeciwnie?

Pytasz, czy jest dużo kiczu? (śmiech) Chińczycy pracują jak mrówki – czy poniedziałek czy niedziela – wciąż praca i praca. Momentami było ciężko, bo oni nie uznają czegoś takiego, że jesteś chory. Powtarzają tylko: „Napij się ciepłej wody i wyzdrowiejesz”. Na przykład był Fashion Week i mieliśmy siedem pokazów dziennie. Wyobraź sobie, kiedy siedem razy zmywają Ci makijaż, jak musi wyglądać potem Twoja skóra. Jesteś tam od rana, włosy siedem razy czesane –  tak naprawdę połowę ich tracisz. Nosisz też za małe buty, ale to już raczej śmiech przez łzy. Albo próby przed pokazami –  było mega zimno. Mieliśmy fittingi w jakiejś hali, gdzie było tylko parę stopni. Latem, kiedy jest 30 stopni pracujesz w futrach, a zimą, gdy wychodzi nowa kolekcja bikini – zdarza się, że ubierasz je na siebie i pracujesz w temperaturze minus 10 stopni. Chińczyków niespecjalnie to interesuje. Jesteś modelką, nie projektantem, więc momentami nie jesteś dobrze traktowana.

29472522_218249045586618_6795783528186380288_o
archiwum prywatne

Ale chciałaś być modelką? Czy mała Gabrysia, marzyła o zastaniu modelką?

Moi rodzice bardziej o tym marzyli. Mój tata sugerował „Ah, a może zostaniesz modelką?”. Ale ja też chciałam. To bardzo przyjemne zajęcie: robią Ci zdjęcia, możesz się czuć sexy. Zaczynałam jak miałam 16 lat, chociaż zdjęcia miałam robione już wcześniej. Teraz bardziej skupiam się na studiach. Wiadomo – zdjęcia to fajny dodatek i dalej coś z tym działam, ale jednak nie da się pogodzić studiów dziennych z wyjazdem. Może wakacje, albo przerwa świąteczna? – Bo na kontrakt trzeba pojechać na dwa, trzy miesiące minimum.

13m2201p01-768x1024
archiwum prywatne

A w Azji ile razy byłaś na takim 3-miesięcznym kontrakcie?

Najpierw byłam w Hongkongu – miałam być trzy miesiące, ale wróciłam po połowie roku, dlatego też nie podeszłam do matury w trzeciej liceum. Potem kolejny raz byłam w Chinach przez trzy miesiące.

Ile ludzi, na Twoje oko, jeździ do Azji pracować w tej branży? Z tego, co się orientuję, jest to dość popularne w Polsce – nie tylko chodzi o wyjazdy na kontakty, ale właśnie o ten kierunek.

Jak byłam w Pekinie to śmialiśmy się, bo mieliśmy nawet bookerów, czyli ludzi, którzy nam ogarniają te castingi, w tym jednego z Krakowa, oraz całą ekipę Polaków, co było naprawdę fajne. Nie mam pojęcia ile, ale sporo osób jeździ. Jest dużo Polaków – niemal w każdym mieście spotkasz Polkę czy Polaka.

A miałaś specyficzne reguły dotyczące jedzenia? Mówili Ci co możesz jeść, a czego nie? Może miałaś jakiś dietetyków?

Nie, dietetyków nie ma. Jeśli masz problemy i musisz schudnąć to trzeba o siebie dbać. Takie są zasady, że musisz spełniać pewne oczekiwania, żeby tam być. Modelka musi być szczupła – taka jest reguła.

262877_1839661360276_1827488_n
archiwum prywatne

Kiedy zrobiłaś tatuaże?

Jakoś dwa lata temu.

Modelka może mieć tatuaże?

Wydaje mi się, że zmienia się kanon piękna. Nawet takie kardashianki – teraz są takie hot i na topie – a nie są przecież bardzo szczupłe, tylko mają więcej kształtów. Niektórym się to podoba, niektórym nie – tatuaże zrobiłam dla siebie.

Mają jakieś symboliczne znaczenie?

To są mandale – mistyczne, buddyjskie. Dotyczą karmy. Są naprawdę piękne, a ja lubię orient.

Tak jak mówisz wiele się zmieniło. Teraz tatuaże są coraz popularniejsze. Wcześniej, wiele ludzi chciało je zrobić, jednak bali się ze względu na normy społeczne – pracodawcy – nie we wszystkich branżach było to dozwolone.

Inni ludzie teraz są, inne pokolenie. Cieszę się, że teraz jest to akceptowane i nie oznacza to, że jesteś z więzienia.

Myślisz, że łatwiej jest w Chinach osiągnąć karierę jako modelka?

Nie wiem, bo jednak jest sporo dziewczyn i jest duża konkurencja. Kiedy byłam młoda zupełnie inaczej odbierałam takie swoje porażki, castingi – to, że inne dziewczyny są wybierane, a Ty nie jesteś. Wydaje mi się, że dystansu nabiera się z wiekiem, mniej przejmujesz się różnymi rzeczami. Jednak nie wiem, gdzie jest łatwiej zrobić karierę, bo po prostu to jest łut szczęścia.

20141014设计师 重生22455
archiwum prywatne

A ile zarabia taka modelka za jeden wyjazd?

To są różne stawki. Wyjeżdżając z Polski, masz tutaj agencję i jest pewien procent, który jej oddajesz. Oni płacą Ci za wszystko – dostajesz kieszonkowe co tydzień, apartament, kierowcę, który Cię wozi na castingi, kompozytki, czyli karty z Twoimi zdjęciami – jest multum takich rzeczy, które naliczają Ci jako dług. Czasem możesz zarobić paręset dolarów, no chyba że jedziesz na gwarant, czyli gwarantowany kontakt, gdzie możesz przywieźć około trzech tysięcy dolarów za trzy miesiące.

20141014设计师 重生22429
archiwum prywatne

Podczas wyjazdu jako modelka masz czas wolny – tylko dla siebie, który możesz spędzić tak jak Ty chcesz?

W Pekinie nic nie zwiedziłam. Przez trzy miesiące w Hongkongu faktycznie zwiedzaliśmy i jest on naprawdę piękny. Jednak Hongkong to inna mentalność – niby to są Chiny, ale jednak nie są – to strefa bardziej international. Nie było czasu na zwiedzanie, w Chinach nic kompletnie nie zobaczyłam.

Nie tęskniłaś za Polską, domem?

Szczerze mówiąc teraz tęsknię bardziej za domem, mając z Krakowa do Brzeska godzinę, niż jak byłam w Chinach – po prostu nie było czasu.

Co Cię w Chinach zaskoczyło, poruszyło?

Właśnie to, jak traktują białe wysokie kobiety. Zdarza się, że stają i robią zdjęcia. Nie mówię o centrum miasta, bo inaczej tam się żyje. Na obrzeżach – bo jednak tam są też prości ludzie, street food, widać biedę. Mimo, że ludzie przemili, to jednak było takie „wow” –  skupiałyśmy ich uwagę.

13m2201p02-768x1024
archiwum prywatne

Jak ustosunkujesz się do tego: Chiny – przyszłe modowe imperium, centrum światowego Fashion Week?

Nie wiem, czy to możliwe, stolicami są jednak Paryż, Londyn, Nowy York…

Byłaś też w Mediolanie i masz porównanie.

W Chinach jest dużo niezależnych projektantów. Mieszkańcy tego kraju są bardzo kreatywni. Może jednak bardziej Japonia mogłaby być taką stolicą. Poza tym w Chinach oficjalnie modeling nie jest dozwolony. Była kiedyś sytuacja, że dziewczyny z Polski trafiły do więzienia, bo castingi są przecież nielegalne. Pracujesz na wizie turystycznej. W Hongkongu masz normalnie wizę pracowniczą, ale już poza nim nie możesz jej mieć w tej branży. Nie wiem jak jest teraz, tak było dwa lata temu.

Wiedziałaś już wcześniej o tym?

Tak.

I mimo to podjęłaś ryzyko?

Dokładnie. (śmiech)

Ale na co dzień nie zdarza się, że oni to jakoś kontrolują? Castingi są w normalnych budynkach, nie w podziemiach?

Tak, tak. Wiadomo – to po prostu inny kraj, inny ustrój.

Pamiętasz do pokazów jakich marek brałaś udział w castingach podczas pobytu w Chinach?

Różne – i Tommy Hilfiger, i Marciano, Ted Baker. W Chinach też mają dużo własnych marek. To Hongkong jest bardziej niezależny i jest więcej tych europejskich marek.

trend-bible18063-768x1024
archiwum prywatne

A teraz kiedy mówisz o powrocie do modelingu, to znów do Azji?

Tak, zdecydowanie. Chciałabym do Tajlandii albo do Malezji, bo tam jest ciepło. Marzy mi się plaża.

 

ML

Reklamy

5 myśli na temat “Azjatycka kultura na wybiegu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s